07.12.2016

Bardziej martwa być nie może

Hej, hej! Jak tam po Mikołaju? Fajne prezent dodaliście? Ja musze przyznać, że w tym roku obdarował mnie nie dość, że hojnie to jeszcze w upragnione upominki! Mam nadzieję, że u Was było podobnie :)
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej nowości Feeri Young. Tym razem będzie mogli zapoznać się z moją opinią dotycząca 3 część serii "Złe dziewczyny nie umierają". Serdecznie zapraszam do czytania :)

Piosenka na dziś:

Recenzja pierwszej części , recenzja drugiej części 

Autor : Katie Alender
Tytuł: Bardziej martwa być nie może
Liczba stron :456 str
Cykl: Złe dziewczyny nie umierają
Tłumaczy: Jakub Steczko
Ocena: 9/10
Ocena serii: 8.66
Ulubiona część: "Bardziej martwa być nie może"
Premier: 24.11.2016

"-Cii. Jeszcze nie wygłosiłam mojej rady. Oto ona: Znajdź ludzi, którzy traktują cię tak, jak na to zasługujesz. Wszystkich innych poślij do diabła. I nie oglądaj się za siebie."

Alexis i normalne, przeciętne, spokojne życie to chyba niemożliwe połączenie. Dziewczyna ta jako jedna z nielicznych osób jest świadoma o istnieniu duchów. Ha! Nie tylko jest świadoma, ona nawet je spotkała, mało tego walczyła z nimi! Mimo to ma nadzieję, że w końcu będzie mogła zacząć żyć jak każda normalna nastolatka a nie taka, która ma siostrę, która była opętana przez złego ducha. Tyle, że jak wiadomo los lubi sobie z nami pogrywać, no wiecie sprawiać, że nasze plany nie idą do końca po naszej myśli. I tak też stało sie w przypadku Alexis. Co tym razem życie ma zamiar jej zafundować? Wszystkiego o jej kolejnej nadprzyrodzonej przygodzie dowiecie się czytając trzecią część serii "Złe dziewczyny nie umierają"!

Nie jestem fanką horrorów, książek, które mrożą krew w żyłach, ale muszę szczerzę przyznać, że odkąd przeczytałam "Złe dziewczyny nie umierają" na każdą kolejną część trylogii czekałam niecierpliwie. Jest to jedna z tych serii, które bardzo wciągają i mimo, że człowiek odczuwa przerażenie to koniecznie chce wiedzieć co będzie dalej. Idealny cykl zarówno dla osób, które uwielbiają czytać horrory i dla takich, które za nimi nie przepadają. 

Specyficzna główna bohaterka i jej jeszcze bardziej niż ona sama specyficzne życie, to właśnie to co sprawia, że zarówno seria "Złe dziewczyny nie umierają" jak i sama trzecia część "Bardziej martwa być nie może" to dobra, ciekawa i warta uwagi książka. 
Alexis jest jedną z tych bohaterek, która nie wszystkim przypadnie do gustu, ale każdy bez dwóch zdań przyzna, że jest to jednocześnie bohaterka odważna, nie bojąca się wyzwań i gotowa poświęcić dla swoich bliskich życie. Mimo, że momentami jej podejście mnie denerwowało, to lubię Alexis. Nie jest to moja ulubiona książkowa bohaterką, ale na pewno jedna z tych, które podziwiam za odwagę.

Nie chce zbytnio opisywać fabuły, by nie zdradzić za dużo z poprzednich części. Jednocześnie nie mogę przez to pokazać Wam jak bardzo podobała mi się to jak autorka pokierowała wydarzenia w tej. Herbaciane róże i kolejne spotkanie z duchem, wiele mrożących krew w żyłach momentów, zarówno nowi jak i starzy bohaterowie, dużo zwrotów akcji i co najważniejsze zakończenie, jakiego bym się nie spodziewała. 

Smutno mi gdy pomyślę sobie, że "Bardziej martwa być nie może" to już ostatnia część serii "Złe dziewczyny nie umierają". Naprawdę polubiłam tę trylogie i uważam, że jest ona godna polecenia. Wszystkie trzy cześć są ciekawe, autorka nie odpuszcza i w każdej pokazuje coś nowego. Pozwala nam zarówno bliżej poznać zjawiska paranormalne jak i życie Alexis.

Ciężko jest trafić na taką serię aby od początku do końca była ciekawa i w każdej części było pokazywane coś nowego, ale mi się udało. "Złe dziewczyny nie umierają" to świetna pozycja zarówno dla osób młodszych i starszych, fanów horrorów oraz takich którzy chcą poczytać coś nowego, świeżego. Gorąco wszystkim polecam zapoznać się z książkami Katie Alender. Mimo, że nie dadzą wam one spać po nocach i zmrożą krew w żyłach, to przeżyjecie z ich bohaterką świetną przygodę i to nie wychodząc z domu! Polecam!




Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam 52 książki 

I co? Jak podoba się recenzja i książka? Ktoś z Was miał już do czynienia z tą serią? Piszcie swoje wszystkie odczucia w komentarzach!
Do posta~ Nataliaaa

01.12.2016

Book Tour!

Witajcie kochani! Przepraszam za mały brak postów, ale niestety musicie mi wybaczyć. W szkole zbliża mi się koniec semestru więc nauczyciele mega dużo zadają, przez co mam niestety trochę ubytki w czasie wolnym, ale obiecuje, że w grudniu postaram się to nadrobić!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, którą miałam okazję przeczytać dzięki  Book Tour ''Amber'' Gail McHugh, które zorganizowała Cyrysia!  Zapraszam do czytania! 

Piosenka na dziś:


Autor : Gail McHugh
Tytuł:  Amber
Liczba stron :  591

Cykl: Torn Hearts
Tłumaczy: Joanna Grabarek Ocena: 6/10

"Zabawne, że sprzeczności targają nami zawsze. Zupełnie jakby pod naszymi czaszkami toczyła się nieustanna walka nieba z piekłem. Jedna strona twierdzi, że poszczęściło nam się w życiu, podczas gdy druga przygotowuje nas do najbardziej znienawidzonej roli na świecie: swojego najgorszego wroga."

Amber to bogini seksu. Przyciąga mężczyzn jak magnes. Pełna bólu i blizn po przeszłości dziewczyna, z obarczona sekretami, o których nie łatwo jest mówić. Jej już i tak zwariowany świat zostaje jeszcze bardziej przewrócony do góry nogami, gdy poznaje Rydera i Brocka. Dwóch cudownych mężczyzn, dla których staje się ona kokainą i to ze wzajemnością. Co wyniknie z tego pokręconego trójkąta?


Nie jest to książka dla każdego, nie jest to też wybitna pozycja, ale nie można jej odmówić tego, że wciąga niesamowicie, fabuła jest ciekawa, a czytelnik z każdą kartką chce więcej! Dlaczego więc w takim razie dałam tylko 6/10?


"Amber" to specyficzna pozycja i to nie tylko dlatego, że jest erotykiem. Świat, który wykreowała autorka sam w sobie nie jest typowy. Dobrze nam znany już trójkąt z wielu innych książek, tutaj jest zupełnie inny. Osoby, które wola romantyczne historię myślę, że niezbyt mają czego szukać w tej pozycji. Niby jest wątek miłosny, ale dla mnie jest to bardziej psychologiczne przedstawienie postaci i ich relacji niż czysty romans. Przyznam szczerze, że w sumie moim zdaniem cała książka była bardziej czymś na czego podstawię mogę dowiedzieć się o psychice ludzi niż zwykła powieścią fabularną. 


"Amber" była jedną z najbardziej wciągających książek jakie czytałam w roku 2016. Do mniej więcej 450 strony czytałam ją jednym tchem nie mogąc się oderwać, a potem nastąpiło za wiele jak na jedną pozycje i po prostu zostałam przytłoczona wydarzeniami. Nie wiem czy ktoś z Was też tak miała, że w pewnym momencie mieliście wrażenie, że w jednej lekturze było pokazane za wiele? Że zaczęliście myślę, iż autor już pokazał Wam wszystko na co było go stać i nie będzie sensu sięgać po kolejną część? Ja właśnie miałam tak chyba po raz pierwszy w życiu i to właśnie przy "Amber"! Do mniej więcej 450 strony, mimo, że książka mnie nie zachwyciła to byłam pewna, że sięgnę po kolejny jej tom, po skończeniu (mimo, że zakończenie było emocjonujące) wcale nie jestem już tego taka pewna. W sumie jest mi to obojętne czy przeczytam następna część czy nie. 


Mimo, że wymieniłam głownie minusy jakie według mnie miała "Amber" Gail McHugh to wcale nie sądzę, że jest to bardzo słaba pozycja. Po prostu zawiodłam się, że nie była do samego końca tak dobra jak się zapowiadała. Nie jestem pewna czy chciałabym ją polecić czy może jednak odradzić, bo w sporej część książka mi się podobała. Tym razem sami musicie zdecydować czy warto po nią sięgnąć. Ja tylko jeszcze na koniec dodam od siebie, że spędziłam z nią kilka naprawdę świetnych chwil i mimo wszystko nie żałuje, że ją przeczytałam.



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam 52 książki 

I co? Jak podoba się recenzja i książka? Ktoś z Was już czytał "Amber"? Piszcie swoje wszystkie odczucia w komentarzach!

Do posta~ Nataliaaa

22.11.2016

Nowość!

Witajcie kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowości. Mam nadzieję, że się Wam ona spodoba, zapraszam do czytania :)

Piosenka na dziś:


Autor : Amber Smith
Tytuł:  Co mnie zmieniło na zawsze
Liczba stron : 392
Tłumaczy: Karolina Pawlik
Ocena: 8/10 

Premier: 9.11.16


"Miało być prosto, miało być łatwo i nieskomplikowanie, ale w ciągu jednej nocy zmieniło się to w kręty, niemożliwy do przejścia labirynt. Zgubiłam się w nim."

Młodzieżowe pozycję są zazwyczaj lekkie i przyjemne. Ich fabuła jest wciągająca, trafia do gustu szerokiemu gronu czytelników i nie wymaga głębszych rozmyślań. "Co mnie zmieniło na zawsze" również jest młodzieżówką, ale nie tą typową. Jest to książka, która wręcz zmusza do myślenia, porusza. Mimo, że wciąga to nie da się jej przeczytać za jednym zamachem. Trzeba dać sobie czas do namysłu, by w pełni móc zrozumieć zachowanie bohaterki i to jak postępuje.

Eden to czternastolatka, która własnie zaczyna swoją przygodę z liceum. Jest nieśmiałą, nie wyróżniającą się z tłumu dziewczyną, na którą nikt nie zwraca uwagi. Jeden wieczór, jedna osoba, której ufała zmieniło jej życie nie do poznania, zmieniło ją.
Gwałt sprawił, że Eden z cichej nastolatki zmieniła się w buntowniczą, wulgarną dziewczynę. Bliscy jej nie poznają, ona sama siebie nie poznaje. Nic nie ma już dla niej sensu, nic nie jest takie samo. Jedna noc zmieniła wszystko. Nie ufa już ona osobom, które znała uważała za bliskie. Mimo, że powinna powiedzieć komuś o tym co zaszło to nie chce, dusi wszystko w sobie. Czy uda jej sie wrócić na prostą i znów cieszyć się pełnią życia? Czy przełamie strach i powie komuś co ją spotkało? 

Książka ma 390 stron, a my na tych nielicznych stronach czytamy aż o 3 latach z życia Eden. I szczerze mówiąc to chyba jest jedyną rzeczą, która mi w tej pozycji się nie podoba. Jak dla mnie za dużo informacji jest zbyt nieprecyzyjnie przekazanych. Autorka pokazuje nam spory kawał z życia bohaterki, ale mam wrażenie, że daję nam tak naprawdę ochłapy, bo nie opisuje dokładnie całego roku, ale wybrane momenty. Tak i w sumie to koniec moich zastrzeżeń do "Co mnie zmieniło na zawsze". 
Dawno nie czytałam tak prawdziwej, wstrząsającej i jednocześnie strasznej pozycji, która otwiera oczy. Mimo, że nadano jej miano młodzieżówki, to młodzieżówką nie jest. Ja bym raczej powiedziała, że jest to jedna z tych książek, które mimo, że warte przeczytania nie powinny być czytane w zbyt młodym wieku. Myślę, że nie każdy mógłby do końca zrozumieć o co w niej chodzi. Jednak jednocześnie uważam też, że mogłaby to być dobra pozycja pomagająca rodzicom w wychowaniu, bo jak pokazuje przykład Eden nie o wszystkim nastolatkowie chcą mówić, czasem mimo, że powinni to się boją.

Historia Eden choć smutna i straszna, to jest idealnym przykładem na to jak jedna rzecz może zmienić nie tylko nasze życie, ale i nas. Bohaterka doświadczyła czegoś co nigdy, na nikim nie powinno mieć miejsca. Gwałt złamał ją od środka, a my dzięki Amber Smith możemy zobaczyć jak to jest i jak powinno się takiej osobie pomóc. Mimo, że historia opisana w "Co mnie zmieniło na zawsze" nie jest prawdziwa (możemy się o tym dowiedzieć na końcu książki) to nie oznacza, że takie sytuacje nie mają miejsca.
Jest dużo dobrych książek, które czyta się dla przyjemności, jest też dużo świetnych pozycji, które warto przeczytać nie tylko by spędzić mile czas, ale by czegoś się dowiedzieć i to właśnie do tej drugiej kategorii należy "Co mnie zmieniło na zawsze". Polecam zapoznać się z tą lektura, bo nie dość, że jest ciekawa i dobra to jeszcze wnosi coś do naszego życia, zmienia myślenie, otwiera oczy. Polecam.


Za książkę bardzo dziękuje wydawnictwu Feeria Young :) :


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam 52 książki 

I co? Jak podoba się recenzja?Może ktoś z Was miał już okazje zapoznać się z tą pozycją?? Piszcie swoje wszystkie odczucia w komentarzach!

Do posta~ Nataliaaa

14.11.2016

Podsumowanie października

Hej, hej! Przepraszam za mały postój w postach, ale niestety pochłonęła mnie szkoła i obowiązki. Teraz jednak, w końcu serdecznie zapraszam na podsumowanie października! :D


Na początku piosenka, która mam nadzieję umili Wam czytanie posta, tak jak mi umiliła ten miesiąc:

1.Podsumowanie książkowe:

Październik:
35.Każdego dnia (280 str)
36.Psia Story (240)
37.Niebezpieczne kłamstwa (424 str)
39.Zagrożeni (384 str)

Łączna ilość stron 1696 (5 przeczytanych książek)

2.Książka, która podobała mi się najbardziej:


Seria Dimily- jedna z najlepszych jakie do tej pory czytałam! Serdecznie polecam się z nią zapoznać każdemu, Uwierzycie jest niewiele książek, które wciągają tak mocno i fundują wielkiego książkowego kaca. Szkoda tylko, ze moja przygoda z nią się już skończyła, ale na szczęścia trzecia część była równie dobre jak poprzednie. "Czy wspominałam, że za Tobą tęsknie?" zalicza się nie tylko do jednych z moich ulubionych pozycji, ale najlepszych książek kończących serie jakie czytałam. Jestem pewna, że reszcie fanów Dimily przypadnie ona do gustu równie mocna jak mi. Autorka wymyśliła najlepszy koniec jaki mógł być. Polecam sie zapoznać zarówno z trzecią częścią jak i cała trylogią! Naprawdę warto. Jedną z lepszych jakie czytałam, W ocenie daję 10/10! :D

3.Książka, która mnie zawiodła:
 W tym miesiącu na szczęście nie spotkałam żadnej złej pozycji :)

4.Film miesiąca:
Niestety tym razem nie polecę Wam żadnego filmu, bo po prostu nie znalazłam w tym miesiącu takiego, który by na to miejsce zasługiwał :)


5. Inspiracyjny kolaż:


6.Odkrycie miesiąca:
Tym razem nie będzie to raczej odkrycie, a wydarzenie miesiąca, w którym brałam udział! :D 
Koncert The Vamps w Krakowie odbył sie 30 września, ale, że ja w domu byłam dopiero 1 października to zaliczam to wydarzenie właśnie do tego miesiąca! 

Jechałam z dwoma koleżankami. Sam koncert był niesamowity, a to co spotkało nas przed nim było istna wisienką na torcie! Udało nam się złapać chłopków z zespołu w siedzibie radia RMF! Niestety mam zdjęcie tylko z trzema na czterech członków, ale i tak jestem mega zadowolona, że udało mi się zrobić ich aż tyle! Nie byłyśmy jedyne, które na nich tam czekały. Osób było dużo, a czas na zdjęcia niestety ograniczony. Chłopcy są naprawdę mili i przyjaźni, widziałam, że gdyby tylko mogli to zrobili by sobie zdjęcie z każdym, ale nie do końca zależało to od nich. 

Sam koncert był niesamowity. Chłopcy mają mnóstwo energii na scenie, którą zresztą przekazują swoim fanom. Piosenki na żywo brzmiały jeszcze lepiej niż na płycie. Osobiście byłam pod wielkim wrażeniem. Nie dość, że organizacja była bardzo dobra, to jeszcze The Vamps spisali się na medal. Posłuchanie ich na żywo to była istna przyjemność, czułam jak ich muzyka mnie wypełnia. Koncert był naprawdę cudowny i myślę, że nie mógł być lepszy. 
Chłopcy od razu złapali kontakt z widownią, myślę, że nie spodziewali sie aż tylu słuchaczy na koncercie, a było nas około 3 tysięcy! Nadal gdy pomyślę o tym dniu to mam ciarki na plecach, było naprawdę cudownie! Aktualnie czekam na kolejny ich wytęp (BO OBIECALI, ŻE JESZCZE TU WRÓCĄ), a osoby, które nie było mogą tylko żałować. Jestem pewna, że nie tylko fani na tym koncercie bawili się świetnie, ale ludzie, którzy nie do końca znają The Vamps też byliby wniebowzięci, bo było  naprawdę genialnie.

7.Piosenka miesiąca:


Mam wielką nadzieję, że podsumowanie się podoba! Piszcie w komentarzach jak tam wasz miesiąc :))

~ Nataliaaa